Perły Krajobrazu Klasztor w Żarnowcu

Tym razem zapraszam do Żarnowca na wybrzeżu. Żarnowiec , współcześnie znany jest z niedoszłej budowy elektrowni jądrowej, tymczasem historia Klasztoru w Żarnowcu sięga XII wieku i jest bardzo ciekawa. wiele lat temu przy okazji wakacji nad morzem odkryłem to przepiękne miejsce, udokumentowałem je i nabyłem książeczkę z historią klasztoru Żarnowieckiego pisaną przez ksieni klasztoru – autorka jeszcze żyła wtedy, choć była bardzo stara. Dziś pewnie już odeszła do Pana. Książka na przestrzeni wielu lat gdzieś zaginęła, posłużylem się zatem materiałem znalezionym w internecie.
Stara sentencja głosi: Święty Benedykt kocha góry, święty Bernard — doliny. Prawdopodobnie dlatego tu — w pobliżu morza i jeziora Żarnowiec cystersi założyli w XII w. klasztor mniszek. Cystersi, synowie św. Bernarda, który na nowo odczytał Regułę św. Benedykta i szukał radykalnego ubóstwa, osuszali bagienne okolice, aby je potem uprawiać.
Na przełomie XIII i XIV w. wzniesiono na miejsce starych zabudowań żarnowieckiego klasztoru grube gotyckie mury. Klasztor podlegał opactwu w Oliwie. W ciągu wieków przeżywał rozmaite koleje losu, ale to nie rabusie i najeźdźcy zniszczyli życie zakonne, a brak gorliwości. Pod wpływem reformacji mniszki, pochodzące z rodzin mieszczańskich, które odchodziły od wiary katolickiej, porzucały życie zakonne. Gdy w 1583 r. bp Hieronim Rozrażewski, gorący zwolennik reformy życia zakonnego w duchu Soboru Trydenckiego, chciał dokonać wizytacji kanonicznej klasztoru, mniszki po prostu go nie wpuściły. Ta sama historia powtórzyła się kilka lat później. Rozgniewany biskup poprosił wielką reformatorkę życia zakonnego w Polsce, matkę Magdalenę Mortęską, zwaną polską Teresą z Avili, aby zainstalowała w Żarnowcu benedyktynki z Chełmna. Zadanie udało się zrealizować dzięki wielkiej wierze i uporowi matki Magdaleny. W klasztorze mieściło się 35 cel dla zakonnic i osobna cela dla ksieni. Jak dokładnie wyglądało wnętrze klasztoru, nie wiemy. Można jednak przypuszczać, że tak jak w innych klasztorach benedyktynek znajdowało się tutaj skryptorium, w którym zakonnice przepisywały księgi, biblioteka, kapitularz (czyli sala obrad), audytorium, sala wspólnej pracy sióstr i pomieszczenia dla nowicjuszek.

Budowa kościoła przy klasztorze cysterek trwała blisko pół wieku, zakończyła się w 1 połowie XIV wieku. Wkrótce po poświęceniu świątyni została ona jednak tak poważnie zniszczona, że trzeba było ją budować niemalże od nowa – i ponownie konsekrować. W czasie, gdy odchodziły stąd cysterki, kościół podupadał. W XVII wieku za odnawianie jego wnętrza wzięły się benedyktynki. Siostry zleciły pomalowanie zewnętrznych murów na kolor czerwony, na dachu umieściły sygnaturkę (zachowała się do dziś), a na wieży barokowy hełm.

Dziś żarnowiecką wspólnotę tworzy 27 mniszek. Ich duchowość kształtowana przez „Regułę” św. Benedykta, który chciał, żeby jego synowie i córki modlili się i pracowali, określa rytm klasztornego dnia. Od pobudki o 5.20, odprawienia jutrzni i rozmyślania po pracę w polu i ogrodzie, oprowadzaniu turystów, zwiedzających opactwo, obiad, rekreację, godzinę czytań, milczenie, wypełnione lekturą duchową aż po nieszpory, kolację, różaniec i modlitwę na zakończenie dnia. Każdy dzień jest ściśle zapełniony modlitwą i wykonywaniem obowiązków. A jest coraz więcej próśb o modlitwę.

Siostry wykonują w klasztorze rozmaite prace. Mają 10 hektarów pola i tyle samo łąk, krowy, świnie i kury. Mają stary traktor z lat 70, sadzą ziemniaki, zboże, kapustę i buraki, które pomagają im zebrać z pola zaprzyjaźnione rodziny z Trójmiasta — inaczej siostry, wśród których przeważają seniorki nie podołałyby tej ciężkiej pracy. Dzięki gospodarstwu mają własną żywność. Matka Jolanta jest zdania, że zawdzięczają to siostrze, która kocha ziemię i potrafi uzyskać dobre plony. Oprócz robót w polu, kuchni, pralni i ogrodzie, wspólnota podejmuje gości. Ale gości szczególnych. Osoby pragnące w ciszy zatrzymać się na kilka dni, żeby spojrzeć inaczej na swoje życie, ludzi młodych, pragnących rozeznać swoje powołanie, turystów, którzy chcą obejrzeć zbiory muzeum, podziwiać stare graduały i ornaty. Trzeba im pokazać eksponaty, wytłumaczyć, opowiedzieć. A jest co opowiadać…

Pochodzący z XIV w. kościół przyklasztorny pw. Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny jest pieknym przykładem gotyku pomorskiego. Ma grube, obronne mury, które miały chronić przed najeźdźcami, ale także sztormowymi wichurami od morza. W ołtarzu głównym piękny obraz Zwiastowania — tajemniczy uśmiech Maryi porównywany jest do uśmiechu Mony Lisy.

Po dramacie reformacji i odnowienia życia wspólnotowego, nastąpiły inne dramaty. Po pierwszym rozbiorze Polski Żarnowiec został wcielony do Prus. Dobra klasztorne zostały skonfiskowane, a w 1834 ogłoszono kasatę wszystkich zakonów. Kilka ostatnich mniszek, którym pozwolono tu umrzeć, żyło w nędzy, na łasce okolicznych mieszkańców. Ostatnia ksieni, Katarzyna Krużewska, zmarła w 1856 r. Kościół był już wówczas od dawna kościołem diecezjalnym.W przyklasztornych krużgankach jest miejsce, oznaczone krzyżem. Zginął tu ks. Reich, ostatni przedwojenny proboszcz Żarnowca, który odmówił wydania kluczy do kościelnego skarbca zwycięskiej armii radzieckiej. Historia Żarnowca jest długa, nieraz pełna dramatyzmu i krwawa. Upór kilki kobiet sprawił, że jest tu znowu klasztor panien benedyktynek.

Większośc tekstu pochodzi z wpisu pt: ŻARNOWIECKA OPOWIEŚĆ  na stronie OPOKA org, autorstwa  Aliny Petrowej-Wasilewicz

Zapraszam do przeglądania zdjęć. Zdjęcia robiłem w 1996 roku – 20 lat temu ale nie straciły nic ze swego uroku, a maja tez aspekt dokumentalny. Do zdjęć z klasztoru i kościoła dołączam kilka zdjęć jeziora Żarnowieckiego, które samo w sobie jest perłą Krajobrazu.