Perły Krajobrazu Kościół Św Michała Archanioła w Kamieńczyku

Kościół Św Michała Archanioła w Kamieńczyku to w większym stopniu perełka krajobrazu. Dla mnie jest to miejsce pełne nostalgii i ulotnych wspomnień. Mały, kościółek zagubiony w mało uczęszczanym rejonie, zapomnianym i pomijanym przez lata. Położenie na terenach przygranicznych spowodowało, że przez długie lata był pomijany w planach przewodnickich. Wieś Kamieńczyk (Steinbach) malowniczo położona na południowym krańcu Gór Bystrzyckich, to jedno z tych miejsc, które w wyniku zmian geopolitycznych, związanych z II Wojną Światową, stały się wyludnione i mniej popularne. Początki Kamieńczyka nie są dokładnie znane (wskazuje się na próg czasowy 1267-1269). Pierwsza osada mogła być tu założona w aspekcie prowadzonego w okolicy wydobycia złóż rud żelaza. Następnie pierwotny Kamieńczyk prawdopodobnie został wyludniony w wyniku wojen husyckich, a jego ponowne zasiedlenia miało miejsce w 1564r., wtedy, to wieś należała do  Dawida i Michała von Tschirnhaustów i wchodziła w skład dóbr międzyleskich. Kościół fil. św. Michała Archanioła, to jeden z czterech drewnianych kościołów, które zachowały się na Ziemi Kłodzkiej (Kamieńczyk, Zalesie, Nowa Bystrzyca, Międzygórze). Kościół jest barokową budowlą drewnianą wzniesioną w 1710r.  Wnętrze świątyni jest zbiorem pięknych choć nie najwyższych lotów dzieł sztuki  Znajdziemy tu  ciekawe prezbiterium, nawa, ołtarz główny z 1720r, polichromowana ambona z 1754r. (dzieło A.Marza przeniesione z bliskiego Mladkova (Wichstadt)) oraz piękne polichromie z 1734r. na parapecie chóru i emporach, których autorem prawdopodobnie jest A.F.V praski malarz Antonii Ferdynat Veit). Całość stanowi jednak zwarty i kompletny zespól zabytków sztuki ludowej. Warunki geopolityczne na pograniczu Polsko-czechosłowackim w minionych latach pozostawiły za sobą wyludnienie i brak nadziei na lepsze jutro dla ludzi i dla pięknych starych budowli, które dziś giną, nikną powoli…  W takim świetle kościółek w Kamieńczyku jawi się jako perła krajobrazu w sposób szczególny. Moje zdjęcia i moja wizyta w tym pięknym miejscu odbyła się w 1995 roku, jak wiem dziś również można dostąpić szczęścia obcowania z tym obiektem. Wymaga to odszukania klucza w pobliskiej wsi lub zajrzenia do Kamieńczyka w Niedzielę , na mszy.  Zachęcam wszystkich do podjęcia trudu i odwiedzenia tego, pięknego zwłaszcza wiosną i latem miejsca. Po czeskiej stronie granicy znajdziemy wiele wiosek z tego okresu, które są zadbane i żyją współczesnym – minionym życiem.